Pamiętam wyjazd do Krakowa sprzed dwóch miesięcy. Jechałem tam pierwszy raz, w dodatku samochodem. Czytałem wcześniej, że jazda po Krakowie to nie takie proste zadanie. Pomijając oczywisty fakt, czyli korki i obce miasto, dowiedziałem się, że Kraków dzieli się na jakieś strefy. Nie doczytałem dokładniej, ale sądząc z tych opinii doszedłem do wniosku, że za wjazd do tych stref się płaci. Pozostawał jeszcze jeden problem. Gdzie w Krakowie zatrzymać się na noc? Co prawda wpisałem w wyszukiwarce internetowej hotele Kraków, ale tak naprawdę niewiele się dowiedziałem? Owszem, miałem bardzo dużo adresów, ale jak zacząłem dzwonić, chcąc zarezerwować pokój okazywało się, że nikt rezerwacji nie przyjmie, bo brak miejsc. Pomyślałem: Może nie wszystko jest w Internecie? Gdzieś się wyśpię. I na drugi dzień z samego rana wskoczyłem do samochodu i ruszyłem w stronę Krakowa. Czekało mnie trochę drogi. Mieszkam na zachodzie Polski. Kraków jest około czterysta kilometrów ode mnie. Więc trochę czasu na trasę poświęcę. Tym bardziej, dlatego, że po drodze czekał mnie Wrocław i Śląsk. Rejony, po których jeździ się naprawdę źle. I tak rzeczywiście było. Wrocław, to był jeden wielki korek.